blockchain,  compliance,  fintech,  kryptowaluty,  newtech,  NFT,  technologie

Co dalej w web3 i blockchainie?

Co dalej będzie działo się w web3 i blockchainie?

Liczba ciekawych informacji z rynku technologii finansowych, zmusza wręcz do zastanowienia się, co jeszcze przed nami. Poza zmianami technologicznymi czy rynkowymi, rzeczywistość będzie kształtowana przez nowe wymogi prawa.

Co takiego z ciekawych informacji warto odnotować?

Media mówią o przejęciu FTX przez Binance. Zwróć uwagę, że chodzi o przejęciu czwartej co do wielkości giełdy walut wirtualnych przez największą giełdę. Hasła koncentracji czy monopolu same ciasną się na usta.

W tym kontekście ciekawe są również słowa CEO Binance, który postuluje posiadanie rezerw przez giełdy krypto.

A dynamika jest większa jak w kalejdoskopie.

Pisząc ten artykuł (10.11.2022 r.) w czasie sekundy mogę zweryfikować, że do przejęcia jednak nie dojdzie. BBC informuje, że Binance odchodzi od bailotu. Tym razem CZ z Binance napisał, że początkowo chcieli zapewnić klientom FTX utrzymanie płynności, by dzień później stwierdzić, że problemy te są poza ich kontrolą lub nie mogą w nich pomóc. Taka zmiana zdania wynika z przeprowadzenia analizy due dilligence.


Powyższy wątek wróci do nas jeszcze w akapicie podsumowującym i roli regulatora w zakresie konkurencji. Teraz odnotujmy jeszcze kilka następujących zdarzeń:

  1. Cyfrową rotundę PKO BP w Decentralandzie. Oczywiście uważniejsi powiedzą, że dzisiaj to czysty marketing, bo Decentaland jest mało popularny, a większość klientów banku nie ma o nim zielonego pojęcia. Odnotowuję jednak to zdarzenie, by pokazać, że sektor finansowy zainteresowanymi jest nowymi przestrzeniami.
  2. Google w wynikach wyszukiwania wyświetla już informacje o portfelach crypto na Ethereum. Wystarczy wpisać adres portfela w okno wyszukiwarki. Więcej newsów znajdziecie w instytucie crypto.

Zastanawiając się nad przyszłością projektów technologicznych, które dotyczą obszarów, jak dotąd nieuregulowanych, będących uregulowanych częściowo lub w trakcie regulacji (vide rozporządzenie kryptowalutowe MiCA), posłużymy się opracowaniem sygnowanym przez Uniwersytet Cambridge: Policy Brief, Cyrpto, web3, and the Metaverse. Za to opracowanie odpowiada naukowiec Sam Gilbert – autor Good Data.

Spróbujemy odkodować dokąd zmierza rynek i w jakich obszarach będzie lub może być doregulowywany.

Dlaczego w ogóle może wydawać się, że web3 jest takie super?

Mówi się, że web3 to wydanie sieci Internet oparte o usługi zdecentralizowane, w tym blockchain i tokenizację. Wchodząc na kolejny poziom rozważyć należy, co mogą dać nam związane z blockchainem smart contracty. Smart contract to umowa, która po wystąpieniu określonego zdarzenia samodzielnie się wykonuje; wyrażona jest w kodzie oprogramowania napisanym, np. Solidity). Smart contracty promuje się jako rozwiązanie pozwalające wyeliminować z transakcji zaufane trzecie strony, takie jak: [1] notariusz, [2] bank, czy [3] broker. To ma być droga do otwarcia transakcji peer-to-peer. Autorzy tych tez zapominają  jednak, że wciąż istnieją powszechnie obowiązujące przepisy prawa i na poziomie idei: code is law nie da wyłączyć się stosowania tych przepisów.  Niektóre czynności, np. sprzedaż udziałów spółki z o.o. w polskim systemie prawnym, bez udziału notariusza, będą nieważne.

Ponadto warto pamiętać, że nawet przy wyłączeniu stosowaniu przepisów do umów zawartych w ramach smart contractu – ich strony zostaną pozostawione same sobie. Jeśli nie nadpiszemy tego o dość kazuistyczną koncepcję, z której będzie wynikać, że po wykonaniu kontraktu mogą wystąpić dodatkowego zdarzenia, które mają wywołać określoną funkcję, to możliwości obniżenia ceny lub odstąpienia od umowy, wydaje się w przypadku smart contractu trudna do zabezpieczenia. Koncepcyjnie wyglądałoby to tak, że strona smart contractu brałaby na siebie ryzyko wykonania umowy nie po jej myśli.

Czy wciąż potrzebujemy prawników?

To jak zwykle zachęca mnie do refleksji, czy prawnika w projektach technologicznych w ogóle potrzebujemy? Można odpowiadać: oczywiście, że tak i przedstawić listę ryzyk. Proponowałbym jednak cofnąć się o krok dalej: istnienie smart contractów nie eliminuje przecież sensu prawa, którego historia sięga ponad dwóch tysięcy lat p.n.e. Najpierw bowiem strony muszą się na coś umówić, potem dojdzie kwestia stosowania odpowiedniego prawa do tej umowy, w tym formy prawnej, a wreszcie egzekucji kontraktu. Regulacje nie ignorują tej sfery. Co więcej tych regulacji czeka nas więcej. I właśnie z uwagi na złożoność zagadnienia i fakt, że regulowanie stosunków gospodarczy nie pozostawi się wyłącznie swobodzie ich uczestników – rola prawnika w projektach technologicznych będzie nabierała na znaczeniu.

Wspominając o web3 nie mogę pominąć wątku NFT, ale krótko!

Wątku, którym można być już zmęczonym. Jednak zaklinanie rzeczywistości na niewiele się tutaj zda. Ten temat jest obecny w biznesie. I choć należy przyjąć, że pierwszy szum wokół projektów NFT już ucichł, to z pewnością korzyści, jakie daje emitowanie unikalnych certyfikatów do nas powróci za sprawą blockchaina lub innej technologii. Koncepcyjnie interesująca jest droga do zabezpieczenia praw autorów, którzy mogą być wynagradzani automatycznie przy każdej sprzedaży tokena związanego z ich dziełem. Przy promocji projektów NFT używa się argumentu eliminacji pośrednika. To znaczy, że przedstawia się wizję, w której twórca będzie mógł sprzedawać swoje utwory malarskie lub utwory muzyczne bezpośrednio osobom zainteresowanym jego sztuką i nie będzie potrzebował do tego celu ani agenta, ani galerii sztuki. Biorąc pod uwagę dotychczasowe aukcje domów aukcyjnych, które tematu NFT nie zlekceważyły, wizja ta wydaje się dość utopijna. Potrzeba zabezpieczenia praw twórców wzrasta i dobrze, aby technologia w połączeniu z neutralnie technologicznymi regulacjami mogła temu celowi służyć.

To skoro tak wiele możemy zapisać w kodzie, to może chciałoby się powiedzieć, że prawodawca ten temat odpuści.

Projekty mogą przecież wymykać się spod ram regulacji albo można znaleźć dla nich przyjazną jurysdykcję. Tylko, że aktywność w ramach innowacyjnego rynku nie powoduje, że organy państwa ten rynek przestaje interesować. Tak będzie chociażby w przypadku podatku VAT należnego od sprzedaży tokenów NFT. Krytyczne jest tutaj uznanie, czy mintowany przez dany projekt token ma funkcję płatniczą, a może służy on przeniesieniu praw do dzieła? To wątek wymagający dłuższego przystanku, dlatego zachęcam Cię do zerknięcia na artykuł Marceliny, która sprawnie przez ten wątek przeprowadza. Podobnie będzie w przypadku regulacji sektorowych, a szczególnie przepisów AMLowych.

Wymogów AML nie da się przeskoczyć

W linkowanym na wstępie artykule Sama Gilberta oczywiście znalazło się miejsce na temat przeciwdziałania praniu pieniędzy. U większości podmiotów z branży znajdziecie już odpowiednie polityki oraz procedury w tym zakresie. Obowiązków będzie tylko więcej, czego najlepszym przykładem jest rozporządzenie w sprawie informacji towarzyszących transferom środków pieniężnych(WTR) i kryptoaktywów. Więcej o zasadzie travel rule pisałem na shadowtech – w tym artykule.

Mamy tu jednak intrygujący temat dotyczący wdrożenia procedur KYC na zdecentralizowanych platformach świadczących usługi wymiany krypto. Gilbert podaje tutaj przykład Uniswap i twierdzi, że tego rodzaju platformy (działające jako DAO) technicznie nie są w stanie przeprowadzić procedury KYC. I to właśnie w takich tematach upatruje wyzwania. Jak wprowadzić równe zasady gry, a jednocześnie nie zatopić projektów?

Bitcoin konsumuje więcej energii niż Szwecja

W dobie, gdy hasło ESG (environmental, social and corporate governance) wyskakuje nam niemalże z lodówki, a firmy dobrowolnie zaczynają raportować swój ślad węglowy, tematowi wpływu branży krypto na środowisko również musimy poświęcić kilka słów. Tym bardziej, że lada moment pojawi nam się dyrektywa ESG, a dobrowolność stanie się obowiązkiem.

W swoim opracowaniu Gilbert przypomina o wykorzystywanym przez Bitcoina mechanizmie proof-of-work, który ma znaczny ślad węglowy. Co ciekawe Bitcoin goni już Holandię oraz wydobycie złota.

Tutaj oczywiście jako rozwiązanie podaje się inne mechanizmy konsensusu, takie jak chociażby proof-of-stake wdrażany przez Ethereum, czy Lightining Network, która to sieć wedle Michela Khazzaka ma być wydajniejsza nawet od tradycyjnych systemów bankowych.

A co na to MiCA

Niezależnie od tego, jak ocenimy potrzebę regulacji kwestii środowiskowych w obszarze krypto, nowych regulacji nie unikniemy. Potwierdza to rozporządzenie MiCA, które będzie wymagało od dostawców usług w zakresie krypto ujawnienia informacji o czynnikach zrównoważonego rozwoju, a w tym informacji o konsumpcji energii. Oczywiście, jak dotąd, to ogólnik, dlatego za szczegóły będą odpowiadać europejskie organy nadzoru (w tym ESMA), które opublikują techniczne standardy (RTS) w zakresie wymogów raportowania. Na marginesie warto zwrócić uwagę, że w czasie procesu legislacyjnego pojawiały się nawet głosy o zakazie używania proof-of-work.

Więcej o samym rozporządzeniu MiCA i jego wpływie na rynek pisałem na comparic.

Podsumowanie

Na koniec za Samem Gibertem pozostawię 3 interesujące obserwacje:

  1. Rola prawodawcy. W zaangażowanie prawodawców w zwalczaniu spekulacji na rynku krypto przez inwestorów instytucjonalnych jest tak bardzo potrzebne. Gilbert zauważa, że wartość rynku krypto jest zawyżona przez washtrading, czyli sztuczne zawyżanie wartości kryptoaktywów poprzez wielokrotny handel pomiędzy portfelami kontrolowanymi przez jedną organizację lub osobę. W związku więc z niewielkim udziałem kryptoaktywów w rynku finansowym, zdaniem przywoływanego autora, trudno dostrzec w aktywności rynków krypto, poważne ryzyko dla stabilności rynku finansowego.

 

  1. Ekonomiczne skutki regulacji. Wspominany naukowiec zwraca ponadto uwagę, że zbyt zaawansowana interwencja regulatora może doprowadzić do spadku wartości kryptoaktywów i w ten sposób obniżyć zaufanie do prawodawcy. Uważa on, że regulacje powinny zostać ograniczone do kwestii podatkowych i AMLowych, a resztę powinien uregulować rynek. Czy jednak takie podejście ochroniłoby nas przed wspomnianym na wstępie i bardzo bliskim realiów przejęciem FTX przez Binance?
  1. Decentralizację łatwo przecenić. Sam Gilbert uważa również, że korzyści decentralizacji łatwo przecenić. Istnieją podmioty mające wpływ na zarządzanie stosunkami gospodarczymi, których nie zastąpi smart contract. Podaje on w tym względzie interesujący przykłady z punktu widzenia konsumenta:
  • Czy konsument wybrałby bank, który nie zapewnia mu biura obsługi klienta?
  • Czy konsument wybrałby platformę handlową, która nie zapewnia mu możliwości zgłoszenia i zarządzenia sporem przez człowieka?

Konsument najprawdopodobniej nie wybrałby tych rozwiązań, awet jeśli każda z tych opcji oferowałaby bardziej atrakcyjne ceny.

Mając na uwadze powyższe, za Samem Gilbertem jestem skłonny powtórzyć, że elementem web3 wciąż pozostaną zaufane i zdecentralizowane podmioty. Jednocześnie mam nadzieję, że większość założeń stojących za technologią blockchian przysłuży się do rozwoju jakości i prostoty usług elektronicznych i wcale nie twierdzę, że to jedyna technologia. Być może okaże się, że lepiej skalować będą się inne rozwiązania?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *